Logo Zaloguj / Zarejestruj
 
Profil
Magazyn
Miejsca
Obiekty
Recenzje
Relacje
Plany podróży
Trasy zwiedzania
Grupy
Galerie
Podróżnicy
Konkursy
Gry
 
  trasa podróży
Zobacztrase
Subskrypcja
Zobacz_profil
subskrypcja
Blog_19
Dodajdoschowka
· Spis treści relacji: 6

Powiązane obiekty:
Powiązane etapy planów podróży:




Tytuł relacji: Kosciuszko National Park - śladami Pawła Edmunda Strzeleckiego
Napisane przez: szeryfsylwiak
Ocena: 1 (Głosów: 1)
Do_gory   W_dol
« Australijska Atlantyda czyli historia zatopionego miasta
04.01.2007
111 km

Ludzie są szczęśliwi w takim stopniu, w jakim się na to decydują..

Medium
Strzelecki Saffaris

Zgodnie z otrzymanym zaproszeniem wyruszyliśmy do miejscowości Cooma na obiad do domu Państwa Strzeleckich. Tak naprawdę wówczas wielu rzeczy nie wiedziałam, w końcu przypadkiem poznałam tych ludzi, zbiegiem okoliczności spędzając Sylwestra na farmie Rocky Corner. Jedynym celem podróży miało być wejście na górę Kościuszki i zobaczenie jaskiń w Snowy River National Park.

 Nie wszystko w podróży można zaplanować, nigdy nie wiemy jakich ludzi poznamy i jak znajomość z nimi może zmienić bieg wydarzeń. My postawiliśmy na spontanizm, chcieliśmy zostać dłużej w tej okolicy, chcieliśmy lepiej poznać rodzinę Strzeleckich.

Wjeżdżając na posesję gospodarzy zobaczyliśmy tablicę z napisem Strzelecki Saffaris. Tak - to musiało być tutaj. Nad domem wznosiła się polska flaga, powiewała - symbolizując polskie serce na autralijskiej ziemii.

Zostaliśmy przywitani serdecznie nie tylko przez seniora rodu p. Ryszarda Strzeleckiego ale również przez jego syna Leszka i synową Bogusię. Nie wspomnę o psach radośnie merdających ogonem :)

Gospodarze zaprosili nas do ogrodu, siedzieliśmy na werandzie wokół zieleni, w cieniu drzew, sącząc chłodzące napoje, rozmawiając na przeróżne tematy. Nie było pośpiechu, czas płynął leniwie, kot wylegiwał się na słońcu. Czułam, że jest to dom ludzi wyjątkowych. Wyjątkowych a przez to szczęśliwych...

Medium
Powitanie gości

W trakcie obiadu i deseru (pyszności!) wciąż rozmawialiśmy. Dowiedziałam się wówczas, że senior rodu Strzeleckich był żołnierzem Września 1939 roku, żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, w Australii mieszkał od 1957 roku, gdzie prowadził aktywną działalność w organizacjach polonijnych i pełnił funkcję sędziego pokoju.

Zobaczyliśmy również film z wizyty w Polsce w 2005 roku kiedy to p. Ryszard wraz z synem przyjechali do Poznania (senior zasłużony w krzewieniu pracy organicznej na obczyźnie został odznaczony  srebrnym medalem „Labor Omnia Vincit”). Opowiadał o tym z wielkim wzruszeniem, bowiem nie tylko pokazał synowi ziemię przodków, ale obaj złożyli kwiaty przy grobie Pawła Edmunda Strzeleckiego spoczywającego w Krypcie Zasłużonych Wielkopolan.

 

Leszek Strzelecki natomiast wprowadził nas w tematykę Aborygenów, opowiadając nie tylko legendy i historie, lecz także pokazując w jaki sposób gra się na najstarszym instrumencie świata -didgeridoo.

Oprowadził nas po domu pełnym zakamarków i tajemniczych przedmiotów. Magiczne obrazy, antyki, fortepian, własnoręcznie wyrzeźbione szachy, najmniejszy pistolet świata i szabla z 1917 roku.

Medium
Gra na didgeridoo

Ponadto Leszek pracuje w więzieniu, byl inicjatorem założenia muzeum wieziennictwa, uczy osadzonych pracy, daje im szanse na rozwój kulturalny, na lepsze życie i resocjalizację. Jest to jedyne takie więzienie w Australii.

 

Bogusia oprócz talentów kulinarnych ma ogromny talent w dziedzinie projektowania i aranżacji wnętrz, samodzielnie stworzyła projekt nowego domu, razem z Leszkiem zbudowali go sami. Obecnie dom ten jest na sprzedaż. Największe jednak wrażenie zrobiła na mnie pracownia Bogusi - okazało się bowiem, że tam powstają niezwykłe w swym pięknie witraże. Sztukę układania wzorów Bogusia przekazuje swoim studentom.

Leszek w ramach pamiątki postanowił nakręcić dla naszej rodziny film (to także jedna z jego pasji) przeprowadził wywiady, zmontował je ze zdjęciami i muzyką :) na mojej nieszczęście wymusił na mnie abym zagrała na gitarze. To taka stara zapomniana umiejętność - jeszcze z czasów harcerskich zbiórek.
Na koniec wizyty każdy z nas otrzymał film o magicznym tytule Droga do Edenu.

Nie biegnij za szybko przez życie bo najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy. I taka rzecz przydarzyła się właśnie mnie. Poznałam ludzi wyjątkowych, odważnych by realizować swoje pasje i nieosiągalne marzenia. Wizyta w domu Strzeleckich będzie zawsze jedną z najpiękniejszych podróży mojego życia.

Medium
Witraż wykonany przez Bogusię

 

 

 

 

 


dodajdo


Galeria zdjęć
Thumb Thumb Thumb Thumb
Thumb Thumb
Ostatnio dodane komentarze
Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów zawartych na tej stronie bez zgody autora jest zabronione.
© Tubylismy.pl, www.tubylismy.pl - All right reserved. Wykonanie portalu: GaldoMedia.

Tubyliśmy.pl on Facebook