Rostock - terminal promowy
Koszalin godzina 0.30. Wyruszamy spod domu z pół godzinnym opóźneniem. Prom odpływa z Rostock'u o 6.00 więc według nawigacji dysponujemy jedynie 30 minutowym zapasem czasu. Zapinam piąty bieg i dodaję gazu.
Godzina 2:40. Meldujemy się na przejściu granicznym w Kołbaskowie. Dotankowuję samochód i kupujemy trochę duńskich i norweskich koron. Ruszamy dalej w drogę. Nawigacja cały czas pokazuje zapas 30min. Myślę sobie jest nienajgorzej, a biorąc pod uwagę ruch na drodze (znikomy) to całkiem dobrze. Chwilę jedziemy 11 (na Berlin) uważnie szukając zjazdu na 20. Trwają tu prace remontowe i zjazd nie jest najciekawiej oznakowany w nocy. Udaje nam się bez pudła zajechać i pomykamy w kierunku Rostock'a.
Około godziny 3:15 zostajemy zatrzymani przez policję i poinformowani, że dalej nie możemy jechać poniewac droga jest zablokowana. Mój niemicki jest nijaki więc wiemy tylko tyle, że nie możemy jechać. Szukam innej trasy, ale nawigacja mówi, że nie ma. Zonk ! Patrzę jak nawigacja zaczyna odliczać czas z rezerwy 30 minutowej. Przy 25 min policjantka pokazuje, że możemy jechać. Ufff to było najdłuższe i najbardziej nerwowe 5 min tej espedycji. Mijamy konwój i dodaję gazu.
Dania. Zoo-safarii
Godzina 5:15. Wschodzi słońce i widać Rostock. Jest światełko nadzei. Mamy 45 min. Droga na terminal dziwnie skręca. Nie mam wyjścia zawierzam nawigacji. Pocieszam się bo spora część aut jedzie z nami. W końcu widzimy statki, a tu nawigacja każe nam skręcać. Mówię dziekuję Pani i jadę tam gdzie widać samochody.
Godzina 5:25. Podjeżdzamy pod terminal i pokazujemy rezerwację. Pan wtyka nam bilet i tłumaczy jak pojechać na pas G-2. Pięć minut później zajmujemy miejsce w kolejce. Dokłanie o 6:00 wjeżdzamy na prom i zostawiwszy auto idziemy na górny pokład. Zasiadamy w barze i kupujemy ciepłą kawę i kakao dla dzieci. Mamy dwie godziny na ochłonięcie. Chciało by się pospać ale jeszcze w żyłach buzuje adrenalina i nie mam mowy o zmrużeniu oczu.
Godzina 8:00. Prom punktualnie przybija do brzegu, podnoszą się burty i wyjeżdzamy na ląd. Kierujemy się na zachód do zoo-safarii. Przyjeżdamy za wcześnie więc robimy sobie spacer po okolicznym parku.
Godzina 10:00. Wjeżdzamy na teren zoo-safarii. Przejeżdzając posród nosorożców , żyraw, lam i lwów szybko mija nam czas. Kontrolujemy czas, bo nie mamy go za wiele a trochę drogi jeszcze przed nami. W tym parku można by spędzić cały dzień a nie 1,5h. Park opuszczamy o 11:30.
Dania. Zoo-safarii
Godzina 12:15. Próbujemy dotrzeć do muzemu starych samochodów ale okazuje sie zamknięte. Zawiedzeni wracamy na drogę główną i kierujemy się na wyspę MON, gdzi echcemy oglądać białe klify. Jedziemy z wyspy na wyspę przez olbrzymie mosty, które robią na nas ogromne wrażenie, bo w kraju takich budowli nie ma.
Godzina 14:30. Docieramy do Aborrebjerg. Mamy problemy aby znaleźć odpowiednią drogę nad klify. W końcu udaje nam się i meldujemy się na parkingu. Pokonujemy 495 stopni w dół i stoimy nad brzebiem morza podziwiając wysokie białe wapienne klify. Spędzamy tu kilka chwil upajając się przepięknym widokiem.
Godzina 15:30. Wyruszamy w stronę Kopenhagi. Po drodze robimy mały postój, dotankowuję paliwo o zgrozo 5.30pln/litr ropy.
Godzina 17:30. DPrzed nami wyłania się Kopenhaga. Mylimy drogę na Camping i musimy jechać do nawrotki 7km. Wracamy i już teraz bez pudła trafiamy. Meldujemy się i rozbijamy namiot. Trochę zmęczeni jemy kolację i próbujemy położyć się spąć. Niestety za płotem jest suche lodowisko i chłopaki z lokalnej drużyny grają mecz niemiłosiernie chałasując. Zmęcznie i nieprzespana noc nie dają za wygraną wkońcu oczy się zamykają.
Dania. Mosty pomiędzy wyspami
Stan licznika samochodu pokazuje 700km