Split/Chorwacja - 25.01.2010
No i masz... kolejny dzień rozpoczeliśmy od spakowania swoich rzeczy, i wyruszyliśmy do przedostatniego miejsca naszej podróży - Split.
"Wspaniałe miejsce", "jedźcie tam naprawdę warto", "nie pożałujecie". Szczerze? Ja mówię, dajcie sobie spokój.
Wiadomo jak to jest, każdy lubi co innego ale nam jakoś specjalnie ten Split nie przypadł do gustu, wręcz przeciwnie raczej zniechęcił. Jedyne miejsce, w którym było przyzwoicie to promenada wzdłuż portu/przystani. No ładnie ułożony chodnik, po prawej i lewej stronie palmy, powiedzmy, że czysto ale ogólnie szału nie było. Ok, nie skreślajmy tego miasta idziemy dalej.
Jakiś zameczek, myślę sobie no dobra będzie fajnie, na mapie wygląda całkiem spory może coś ciekawego będzie w środku. Zamek musiał być dość stary bo ruiny prezentowały się fajnie, jednak w środku znajdował się hotel in modern style więc nie do końca pasował do całej otoczki. Poza tym wcale nie było to takie duże jak na mapce i nawet się nie zorientowaliśmy kiedy opuściliśmy dziedziniec i obszat 'zamczyszka' a trafilismy prosto na jakiś hurt (jak szczeciński Turzyn). Postanowiliśmy iść w głąb Splitu i pooglądać coś warte uwagi. Niestety nic poza szczynami na ziemi i śmieciach porozrzucanych dookoła nie przykuło mojej uwagi. Sprawdziliśmy takżę plaże miejską no ale tam nie było widać różnicy.
Split/Chorwacja - 25.01.2010
Jeśli chcecie wjechać samochodem do centrum miasta odradzam, zawsze myślałem, że to w Polsce kierowcy jeżdzą jak chcą, no niestety tam zobaczyłem co to znaczy być "królem" na drodze (słyszałem, że w Turcji jest jeszcze ciekawiej). Widzieliśmy kilka akcji, w których mogło się zrobić gorąco. Bo widział kto kiedyś, żeby z drogi podporządkowanej trąbić na tych co jadą po głównej? Ja, widziałem ogień! Zabraliśmy się ze Splitu ok. 18 zrobiliśmy małe zakupy w Lidlu (muszę oddać obsłudze tego sklepu to, że pani kasjerka była bardzo sympatyczna i życzę naszym paniom kasjerkom równie szerokiego uśmiechu). Udaliśmy się kawałek za miasto do miejscowości, której nazwy nie pamiętam i w ośrodku zajeliśmy miejsca noclegowe rozkładając namiot po ciemku. Kierownik nie znał innego języka niż swój własny więc my do niego po polsku on do nas po chorwacku ale dogadaliśmy się.
Dobra pozytywnie na pewno wypadł Split podczas wjazdu. Zjeżdzając z gór ma się świetny widok na panoramę całego miasta. Po czymś takim spodziewaliśmy się naprawdę więcej...