Na miejscu znaleźliśmy hotelik z wszelkimi wygodami (dwójka z TV, prysznicem i sedesem (bo nie jest to takie oczywiste na Ukrainie) za 25 dol.) Zatrzymaliśmy się w Umaniu głównie ze względu na Zofiówkę (jeden z cudów Ukrainy) kompleks parkowy stworzony z inicjatywy polskiego szlachcica, zaprojektowany przez polskiego architekta będący darem dla polki.
Sam park naprawdę warty zobaczenia, wstęp mieliśmy darmowy, ale chyba tylko dlatego, ze weszliśmy trochę "od kuchni". Na miejscu można popływać łódką po urokliwym jeziorku i pospacerować licznymi, romantycznymi alejkami w otoczeniu wiekowych drzew, wielu altanek, skał i kilku sztucznych wodospadów.
Rankiem dnia następnego, dokonaliśmy wymiany dolarów na hrywny w miejscowym banku ze względu na pogarszający się kurs w miarę zbliżania się do Krymu (była to nieco naciągana teoria recepcjonistki hotelu, bo w Odessie kurs był jedynie kopiejkę niższy) i ruszyliśmy dalej na południe "autostradą" Kijów-Odessa.