Za miastem Równe, zaczął się odcinek ichniej autostrady do Kijowa, który zasługuje na pochwałę choć nie jest to autostrada w zachodnim znaczeniu tego słowa. Jezdnia była naprawdę gładka (świeżo zrobiona), dwupasmowa, dobrze oznakowana. Niestety z przejściami dla pieszych więc trzeba się mieć na baczności. Trzeba dodać iż mimo że droga zachęca do dodania gazu to przed każdą wiekszą miejscowością stoją patrole drogówki (w skrócie DAJ), czasem z fotoradarami, prawie zawsze po 3 funkcjonariuszy i wyłapują każde złamanie przepisu (polacy, których spotkaliśmy na Krymie mieli wątpliwą przyjemność bliższego spotkania z nimi i kosztowało ich to 300 hrywien, za przekroczenie prędkości o 7 km/h i wyssane z palca najechanie na pas), nam na szczęście udało się przejechać całą trasę bez żadnej kontroli.