Logo Zaloguj / Zarejestruj
 
Profil
Magazyn
Miejsca
Obiekty
Recenzje
Relacje
Plany podróży
Trasy zwiedzania
Grupy
Galerie
Podróżnicy
Konkursy
Gry
 
  trasa podróży
Zobacztrase
Subskrypcja
Zobacz_profil
subskrypcja
Blog_19
Dodajdoschowka
· Spis treści relacji: 13

Powiązane obiekty:
Powiązane etapy planów podróży:




Tytuł relacji: Chiny - kraj kontrastów
Napisane przez: kraka
Ocena: 2 (Głosów: 2)
Do_gory   W_dol
« Czekając na wschód słońca (WIelki Mur) ... którego nie było:(
30.08.2011
16374 km

Nie tak łatwo zarezerwować pokój

no to jesteśmy w momencie przeprowadzki z hostelu Leo 2 do Leo 1... Panienka na recepcji powiedziała, że tym razem nie ma problemu i mamy 3 łóżka w pokoju... 6–cio osobowym... Otworzyłyśmy buzie ze zdumienia, zatkało nas kompletnie.

Medium
Pałac Letni
Panienka szybko wytłumaczyła, że dwa łóżka są osobno i cztery osobno. Na nasze tłumaczenie, że to i tak 6 osób na jednej powierzchni, i że dla nas to nie to samo – nie rozumiała, albo i nie chciała zrozumieć... Wkurzyłyśmy się na maksa, bo miarka się przebrała. Jakoś zaakceptowałyśmy fakt, że musiałyśmy się wczoraj przenosić, ale dzisiaj to już za dużo. Upewniłyśmy się, że oddadzą nam pieniądze za dwie niewykorzystane noce i za 10 minut miałyśmy nowe, 3-osobowe lokum w King's Joy, w którym byłyśmy ostatnio. Co prawda, pokoje dwa razy droższe niż w Leo, ale co tam:). Stać nas. Chyba:)). Nie wiemy jak wygląda, bo zostawiłyśmy plecaki w Leo i pojechałyśmy metrem zwiedzić Pałac Letni, podobno najpiękniejsze miejsce w Pekinie. Po wczorajszym, całodziennym deszczu – dzisiaj piękne słoneczko i czyste niebo, nawet smog w mieście prawie zerowy. Powietrze też o wiele bardziej rześkie niż wczoraj, czyli... deszcz się przydał... Podejrzewam, że powietrze szybko się nagrzeje, ale na razie pogoda obniżyła nam trochę ciśnienie podniesione przez niekompetentną i mającą wszystko w d... obsługę hostelu Leo.

Medium
Pawilony w Pałacu Letnim
Do Letniego Pałacu pojechałyśmy metrem. Bilet w jedną stronę, ważny cały dzień, póki nie wyjdzie się z metra – podobnie jak w Paryżu – kosztuje 2 Y (niecałą złotówkę). System kupowania prostszy niż w Szanghaju – nie trzeba wybierać stacji docelowej ani linii metra, wystarczy wybrać ilość biletów i włożyć pieniądze. Aha, bilety po wykorzystaniu, przy wyjściu trzeba włożyć do bramki i... już ich nie odzyskujemy :( Szkoda, chciałam jakiś na pamiątkę. Droga była długa, więc dokończyłam śniadanie kupione po drodze. Wzięłyśmy z Ewą po porcji pierożków i klusek na parze (10 sztuk pierożków – 6 Y, klusek tyle samo). Wymieniłyśmy się, żeby każda miała jedno i drugie. Smaczne, chociaż ciasto na pierożki ciut twardawe. Obydwa nadziane mięskiem – jakim – proszę nie pytać:)

Medium
widok na jezioro
Pałac Letni otoczony jest parkiem i jeziorem, które zajmuje 2/3 powierzchni parku. Siedziby cesarskie i wszystkie budynki w bardzo ciekawej architekturze. O wiele bardziej polecałabym to miejsce, niż Zakazane Miasto, chociaż tu też dzikie tłumy turystów... Na drugą stronę jeziora można przejść ośmioma wysoko wysklepionymi, łukowatymi białymi mostami. Głównym rezydentem posiadłości nie był jednak cesarz, a wdowa po nim, cesarzowa Cixi. Podobno jej nieumiarkowane wydatki znacznie przyczyniły się do upadku imperium. Spacerując po parku zwiedziłyśmy pawilon Życzliwości, Długowieczności i kilkanaście innych o równie wdzięcznych nazwach:). Kupiłyśmy co prawda bilet "all inclusiv", który zapewniał wstęp do innych atrakcji, ale znalazłyśmy tylko Świątynię Buddy o Tysiącu Ramionach, któremu nie wolno było robić zdjęć, a wszyscy pstrykali ile wlezie pod okiem znudzonej i ziewającej obsługi:), oraz Ogród Harmonii, który ogrodem nie był, a teatrem. Trafiłyśmy na jakieś występy teatralne i taneczne. Ciekawe. Miejsce rzeczywiście urokliwe, spędziłyśmy tam dużo czasu, ale około 16 pojechałyśmy do domu. Pokrzepione wizją naszej "3", czystej i chłodnej, przebierałyśmy nogami coraz szybciej. Zabrałyśmy plecaki z Leo i w King's Joy okazało się, że.... TAKIEGO NUMERU REZERWACJI NIE MA. Dzisiaj wszystko idzie pod górkę... Panienka sprawdziła jeszcze raz i stwierdziła, że owszem jest, ale na 2 sierpnia... Coś nam się musiało pokręcić... Całe szczęście, że była ugodowa, pokój trzyosobowy był wolny, nawet odliczyła zaliczkę wpłaconą na konto:)). Po chwili znalazłyśmy się w upragnionym lokum:).
Medium
Przed świątynią Tysiącrękiego Buddy
Czyste, schludne i co najważniejsze, NASZE, tylko i wyłącznie:). Z tej radości zaszalałyśmy – kolacja – kaczka po pekińsku:)). Myślałyśmy, że na stół wjedzie cała kaczka, ale wjechały 2 talerze z kawałkami kaczki, do tego talerz z ogórkami i porem pociętymi w słupki, jakiś sos i cienkie placuszki. Poprosiłyśmy kelnerkę o "instrukcję obsługi" kaczki. Wiec: bierze się placuszek, smaruje sosem, nakłada seler i ogórek, na to kawałki mięsa, zwija i... do buzi:). Chińskie powiedzenie mówi: "Wielki Mur i pieczona kaczka – doświadcz obydwu, a znajdziesz szczęście" – do refleksji:))). W każdym razie, oba warunki spełnione:).


dodajdo


Galeria zdjęć
brak zdjęć do tej relacji
Ostatnio dodane komentarze
Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów zawartych na tej stronie bez zgody autora jest zabronione.
© Tubylismy.pl, www.tubylismy.pl - All right reserved. Wykonanie portalu: GaldoMedia.

Tubyliśmy.pl on Facebook