Długo oczekiwany dzień rozpoczęcia wyprawy, czyli dzień wylotu w nieznane nadszedł, niosąc za sobą tyle samo obaw co i radości.
tak, tak... wydawać mogłoby się, że dziś jest sama radość, rozpoczyna się przygoda, urlop, wolność i szeroki świat, jednak nie. Zycie ustawia nas tak, że bilans musi wyjść na zero. Nie może być tylko radość..
ale koniec ze smutkami, postaram się je eliminować.
Mamy przed sobą lot, dziewiczy ukraińskimi liniami lotniczymi. Słyszałam o nich tyle samo dobrego co i złego, więc opinię muszę wypracować sama, na pewno się nią podzielę.
Ponieważ część (liczniejsza część - 3 osobowa) naszej ekipy powitała azjatyckie klimaty już 3 dni temu, dlatego dziś leci druga, mniejsza, dwuosobowa grupa chętnych zgłębić tajniki życia na dalekim wschodzie.
Lot do Kijowa zaczyna się jak zwykle w mim wydaniuz godzinnym opóxnieniem czyli o 10,20.
Obawy związane z lotem okazały nieuzasadnione. wszystko było wzorowo, lot, obsługa, catering itd. Lot krótki i przyjemny 1.20
za to lotnisko w Kijowie... no cóż. Powiem tylko, że nasz stary Warszawski terminal jest PIEKNY :)