Do wyjazdu do Azji namówiła nas koleżanka, która była tam już kilka razy. Gdy obejrzałam jej zdjęcia i wysłuchałam kilku ciekawych historii, pomyślałam dlaczego nie? Dzisiaj patrząc z perspektywy czasu jestem z tej decyzji bardzo zadowolona.
1 i 2 dzień (podróż)
Wylot mieliśmy z Warszawy, a mieszkamy w Poznaniu, więc nasza podróż zaczęła się dość wcześnie, ale po pięciu godzinach spędzonych w samochodzie dotarliśmy na lotnisko (polecam zakup folii stretch i samodzielne zawinięcie bagażu, gdyż wychodzi to dużo taniej, niż zawijanie bagażu na lotnisku, a jest to przydatne, szczególnie gdy leci się Aeroflot’em).
Hongkong
Później 2 godziny lotu do Moskwy, 8 godzin na lotnisku (nie było w tym terminie lepszego połączenia za tak konkurencyjną cenę, więc świadomie wybraliśmy noc na terminalu) i kolejne 9 i pół godziny w samolocie do Hongkongu. W Hongkongu wylądowaliśmy o 23.30. Byliśmy już bardzo zmęczeni, więc nie szukaliśmy innego połączenia, tylko złapaliśmy taksówkę i w drogę do hostelu, który mieliśmy już zarezerwowany. Nocowaliśmy w hostelu „Hong Kong Star Hostel”, jego wielką zaletą jest położenie przy głównej ulicy dzielnicy Tsim Sha Tsui (Nathan Road), bardzo blisko promenady, przystani promowej, tuż obok przystanku autobusowego i stacji metra. Jednak mieliśmy pewne zastrzeżenia do tego miejsca, głównie dotyczyły one brudu i robactwa. Pokoje nie były bardzo drogie (250HKD za pokój dwuosobowy z łazienką) ale były bardzo małe wręcz klaustrofobiczne.