|
Podróż tam trwała około 36 godzin. Pierwsze 12 godzin w polskim pociągu przebiegło dość spokojnie. Tylko we Wrocławiu podczas przesiadki okazało się, że jedzie z nami jakaś pielgrzymka i dla czekającego na peronie zyliona ludzi został podstawiony absurdalnie krótki skład. Po około pół godzinie upływającej na obserwowaniu tłumu pchającego się w panice drzwiami i oknami do pociągu, PKP wpadła na światły pomysł dołączenia kilku wagonów. Tak oto dostaliśmy pusty przedział z jeszcze trzema dziewczynami. Po jakimś czasie dosiadł się jeszcze żołnierz zmierzający na misję do Afganistanu i tak, na opowieściach o tym co my tam wogóle robimy, o czających się za krzakami talibach i wchodzących w spodnie skorpionach, upłynęła nam podróż do Przemyśla.
|