W Rumunii autostopem jeżdżą wszyscy i wszędzie od dzieci po duchownych, od wyprawy nad morze po podwiezienie na zakupy. Wijącą się setkami zakrętów szosą docieramy do Sibiu – europejskiej stolicy kultury 2007. Niezwykle urokliwe miasto u podnóża gór, urzeka mnóstwem uliczek, placyków, na których grajkowie wykonują utwory ze wszystkich stron świata. Kolejnego dnia przejazd szosą tranfogaraską uniemożliwia deszczowa pogoda, więc udajemy się bezpośrednio do Bukaresztu....
Obszar przygraniczny jest niemalże wymarły, a krajobraz przypomina poligon, jednak po pewnym czasie zza wzgórz wyłania się urokliwa riwiera bułgarska. Zatrzymujemy się w Warnie, spędzamy tu 2 dni, aby odpocząć i zregenerować siły do dalszej podróży. W Warnie przesiadamy się do pociągu, jedziemy przez malownicze górskie wąwozy, dziesiątki tunelów, mostów, mostków aby po 6 godzinach znaleźć się w Sofii – stolicy Bułgarii położonej u podnóża Vitoshy. Niedzielne...
Obecność w Grecji oznajmia nam dźwięk klaksonów i gwizdy mężczyzn zainteresowanych urodą Magdy. Do Salonik zabieramy się z młodą parą przesympatycznych Greków. Chcieliśmy tego dnia zatrzymać się w jednej z miejscowości na Riwierze Olimpijskiej, jednak turecki kierowca tira, który zatrzymał się pod Salonikami zaoferował podwiezienie do samych Aten – korzystamy z okazji. Przez całą podróż do Attyki towarzyszy nam turecka muzyka, niebywała gościnność,...
Wszystkie formalności wjazdowe zajmują prawie 3 godziny. Później wąskimi, górskimi drogami wleczemy się w stronę Vlore. 100 kilometrów pokonujemy w czasie pięciu godzin, aby tego było mało w ciężarówce wybucha opona. Utknęliśmy w środku gór, jednak udaje nam się zabrać z trzypokoleniową rodziną do Fieru, a stamtąd zapyziałym autobusem do Vlore. Poza główną ulicą, miasto w niczym nie przypomina miejscowości wypoczynkowej. Następnego dnia autobusami docieramy na...
Zabiera nas para tureckich gejów, podróżujących po krajach bałkańskich, razem z nimi, malowniczą drogą wzdłuż wybrzeża dojeżdżamy do Budvy. Wieczorem zwiedzamy cudownie oświetloną starówkę i podziwiamy port z ogromnymi jachtami z całego świata. Następnego dnia udajemy się w stronę Chorwacji. Bajecznych widoków nie ma końca, przeprawiamy się promem przez Zatokę Kotorską, żałujemy, że rejs trwa tylko 5 minut, ponieważ krajobraz zapiera dech w piersiach. Później...
Hurra! - zatrzymał się i aby tego było mało, udajemy się z tym kierowcą aż do Wiednia! Po godzinie 21 lądujemy na jakieś stacji benzynowej na wyjeździe ze stolicy Austrii. Udaje mi się namówić pewnego młodego Austriaka, aby nas podwiózł do najbliższego motelu, który jak się później okazało, był 50 kilometrów od stacji. Następnego dnia przeprawa przez Czechy z kierowcami tirów, by wieczorem znaleźć się na wymarłej granicy z Polską w Boboszowie, skąd po około...
1 sierpnia 2009, druga w nocy, czas zacząć wyprawę, czas wsiąść wraz z Magdą do zatłoczonego pociągu, który o 8 rano dotacza się do Kudowy – Zdrój. Na stacji zawiadowca miłym głosem wita przybyłych kuracjuszy w jednym z najpiękniejszych polskich uzdrowisk. My zamiast do sanatorium udajemy się na przejście graniczne z Czechami, gdzie na dobre rozpoczynamy naszą przygodę.
Początkowo Czechy wydają się nieprzyjazne dla autostopowiczów, jednak im dalej od granicy tym podróż staje się bardziej płynna. Około południa docieramy do pierwszego przystanku naszej podróży – Pragi. Stolicę Czech zwiedzamy najbardziej popularną trasą z Hradczan przez Małą Stranę i Most Karola na Stare Miasto. Następnego dnia skoro świt żegnamy Miasto Tysiąca Wież. Podróż metrem na jedną z ostatnich stacji czerwonej linii, przeprawa przez gąszcz krzaków i już...
Stolica Austrii robi wrażenie bardzo dobrze rozplanowanego miasta, odwiedzamy wszystkie najważniejsze zabytki miasta praktycznie nie rozstając się z metrem. Na zakończenie dnia ociekającego w historię byłego cesarstwa urządzamy sobie spacer po Praterze – centrum rozrywkowym Wiednia. Noc spędzamy w mieszkaniu Filipa, polskiego kamerzysty, którego znaleźliśmy na serwisie CouchSurfing. Wyjechanie z Wiednia graniczy z cudem, nie sposób zatrzymać przepisowych Austriaków na...
Wysiadamy na obwodnicy Gyora na Węgrzech. Skąd zabierają nas rozweseleni Francuzi jadący starą ciężarówką przerobioną na kampera, ich cel – festiwal reggae w Serbii. Około 15 wspólnie docieramy do Budapesztu. My udajemy się do hotelu w pobliżu cytadeli, Francuzi na bliżej nieokreślony parking. Budapeszt urzeka nas swym przepięknym położeniem nad Dunajem oraz iluminacją, która po zmroku bajecznie rozświetla nadbrzeże stolicy Węgier. Kolejnego dnia odpoczywamy od...