Przylatujemy tu dość wcześnie. Jednak z lotniska do miasta jedzie się ponad godzine autobusem a do naszego hotelu jeszcze 20 minut taxi. W drodze w lotniska do miasta mijamy Sepang (tor formuły 1) Odległości wszędzie straszne. Hotel mamy nowoczesny i wypasiony, naprawdę super, zarezerwowany na szybko ale nawet nie bardzo drogi a najwazniejsze, że w dobrym miejscu. Tuż obok stacja skytrain, z której do Petronas Twin Tower jechaliśmy ok7 minut. China Town pieszo 20 min. Zwiedzamy okolicę hotelu łacznie a może przede wszystkim z ChinaTown :) jak zwykle zresztą. Pierwszego dnia złapał nas taki deszcz, że paszport suszyłam suszarką do włośow, a wizy i tak powypadały :) do tego telefon komórkowy musiał dochodzic do siebie całe 2 dni (potem ożył)
Głownym punktem wycieczki po Kuala Lumpur miało byś zwiedzanie Petronas Twin Tower, które to otwierane dla turystów jest o godz 9,30. Mocno zdziwliło nas, ze o 9,15 juz nie było na ten biletów. Nie powiem jak nas to zdenerwowało (mogę się narazić moderatorom). Plan awaryjny był taki, że męska część ekipy zapakowała się w taksówkę i pojechała na tor Formuły 1 - też ok 80 km od Kuala Lumpur. Wrócili zachwyceni, bardzo im się tam podobało. Piekniejsza część ekipy w ilości sztuk 2 - w tym ja :) ruszyła na zwiedzanie z nastawieniem na zakupy. I musze powiedzieć, ze spacer po mieście we dwie bardzo nam przypadł do gustu a i zakupy lepiej się udały niż w pełnej ekipie.
Jedzenie w Kuala Lumpur jest bardzo ciekawe i ostre, moze poprzez wpływy chińskie i hinduskie ale mnie bardzo smakowało. Zwłaszcza po Filipinach, gdzie o własną kuchnie niekoniecznie się dba.
Miasto jest niesamowite, imponujące, nawet bezcelowe podróżowanie skytrainem jest interesujące.
Miasto bardzo ładne, nowoczsne, wysokie biurowce i drapacze chmur spowodowały, że po powrocie do W-wy nie mogłam sie przyzwyczaić jakie to nasza stolica "niska". Myślę, że warto tu wrócić na dłużej. Na pewno żeby zobaczyć most widokowy na petronasie - tylko wtedy pamiętać tzreba, że miejscówkę w kolejce po bilety rezeruje się o 5 rano :) no i to będzie też dobry powrót do rodzimej historii przypomnienie sobie jak to u nas kiedyś się zakupy robiło :) Opuszczałam to miejsce z pewnym nidosytem, że mało było czasu, mało ważnych miejsc udało sie zobaczyć. Ale moze taki niedosyt spowoduje szybszy powrót... moze :)