Cudne miasto, żyjące 24h. Każdy znajdzie tam coś dla siebie.
Pierwsze wrażenie: ogromne lotnisko, cztery piętra!!! rano godzina 4.30 mamy 27 stopni. Do hotelu na China Town jedzie sie taxi niecałą godzinę. Miasto ogromne, brudne i zakorkowane.
I to ma być kraj trzeciego świata? To co widzimy na dzień dobry sprawia, że to raczej my wydajemy się być daleko za nimi.
Chińska dzielnica bardzo mnie zaskoczyła. Życie toczy się 24h, handel non-stop, tylko asortyment się zmienia razem z porą dnia. Z nadejściem nocy na ulicach powstaje mnóśtwo nazwijmy to "punktów żywienioiwych", ponieważ trudno nazwać barami czy restauracyjkami miejsca, gdzie na stolikach turystycznych gotuje się zupki czy inne iście chińskie potrawy - ale jakże niesamowicie smaczne i niedrogo.
Pierwszy dzień aklimatyzacyjny poswięcamy na wgryzienie się w klimat i czas (6h róznicy).
Drugi zwiedzamy światynie z Buddą, których w Bangkoku jest niezliczona ilość- Budda śpiący, leżacy, siedzący, zielony, czarny, smutny, wesoły, szczęśliwy itd.... Trafiamy na swieto pańswtowe, kiedy to producenci krjowi promują swoje produkty i tuk-tuki jeżdzą za free, pod warunkiem, że odwiedza się też Jubilerów i producentów jedwabiu. Tak też spędziliśmy cały dzień, poruszająć się tuk-tukiem raz do światyni taz pooglądać piękne produkty tajskie. Tego dnia zwiedzałam też Pałac Królewski. Przecudny, ogromny, przepych aż kapie, każdy nawet najmniejszy element wykonany z misternie. Złocenia aż oślepiają, ogrody w stylu azjatyckim pięknie zadbane. Wszystko to zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Polecam każdemu - naprawdę warto. trudno nawet wyobrazić sobie jaką ciężką i jak wiele pracy ktoś włożył w to dzieło.
Kolejny dzień z powodu napiętego planu zaczynamy wcześnie, pobudka o 6,15 - w Polsce północ :) jedziemy do Ayuatayi - dawnej stolicy Tahlandii i Letniego Pałacu Króla.
Ayutaya okazała się fajna, ale jak dla mnie bez większych fajerwerków. Może dlatego, że podobne ruiny można spotkać w starożytnej Grecji czy światyniach Tureckich (również dawnych greckich) Kupa cegieł i resztek budowli, któe rzeczywiście kiedyś musiały być imponujące, za to teraz... no cóz upał i okolica jak w kamieniołomach... nie do zniesienia.
Za to Letni Pałac Króla. Cudo!! Przepiekne budynki o nieco innej architekturze niz Pałac w BKK, ogrody i mnóstwo wody jak w naszych łazienkach :) tyle, że roslinność jaka tam można spotkać powoduje, że miejsce to jest niewiarygodnie urokliwe. Niepowtarzalne.. ja osobiście mogę tam zamieszkać :)
Ostatni wieczór przed wylotem dalej spędziliśmy na ChinaTown racząć się wyjątkowym Seafood w wydaniu chńskim. Noc bardzo krótka.. wcześnie rano lecimy do Singapuru... zbyt wczesnie...