Poznań/Polska - 22.01.2010
Nie przepadam za dużymi miastami – są dla mnie zbyt duże i zbyt hałaśliwe, panuje w nich pewnego rodzaju architektoniczny bałagan. Mają one jednak jedną zaletę – w swojej ogromnej strukturze zawsze mogą kryć coś ciekawego. Tak też było z Poznaniem. Kiedy weszłam na Ostrów Tumski, znalazłam się w innym świecie. W świecie gotyckich kościołów, księży zmierzających do Katedry, drzew, zakątków prawie jak ze środka wsi. Po zaledwie kilkudziesięciu minutach marszu z centrum znalazłam się w miejscu oddalonym o kilka wieków. O tym, że nadal znajduję się w XXI wieku, przypominały mi nieliczne samochody oraz współczesne stroje.
Moim bezpośrednim celem były jednak dużo dawniejsze czasy. To tutaj miał swoje palatium Mieszko I, tutaj też, według tradycji, stała ufundowana przez Dąbrówkę kaplica. Relikty palatium znajdują się częściowo obok, a częściowo pod kościółkiem NMP. Część palatium została odkryta przez zespół archeologów pod kierunkiem prof. dr hab. Hanny Kóčka-Krenz w końcu ubiegłego wieku. Budowla miała plan prostokąta. Kształt kaplicy jest natomiast jeszcze czysto hipotetyczny – znajduje się ona pod kościołem NMP, co utrudnia badania archeologiczne.
Drugie fascynujące spotkanie z przeszłością miało miejsce w podziemiach katedry. Można tam obejrzeć relikty jej przedromańskiej i romańskiej poprzedniczki oraz zarys chrzcielnicy, w której prawdopodobnie przyjął chrzest Mieszko I. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie zachowane bazy filarów drugiej katedry – pozwalają wyobrazić sobie skalę romańskiego kościoła. Dla miłośników starej architektury i historii Polski Ostrów Tumski to niesamowite miejsce, prawdziwy wehikuł czasu, który pozwala przenieść się ponad dziesięć wieków wstecz, do samych początków państwa polskiego i do początków istnienia monumentalnej architektury na naszych ziemiach.
Kolejny cel mojej wyprawy – Śródka - znajdował się za niedużym, czerwonym mostem. Podobno na tym moście większość zwiedzających zatrzymuje się i zawraca, warto jednak pójść dalej. Na niewielkim ryneczku stoi gotycki kościółek św. Małgorzaty, obok możemy zobaczyć robotniczy dom kultury i oświaty, który mieści kino Malta. Najbardziej charakterystycznym elementem architektonicznym Śródki jest były klasztor filipinów – gmach o dwóch skrzydłach połączonych pod kątem prostym, połączenie jest jednak zaokrąglone, co wygląda, jakby budynek był miękko zgięty wpół. Kiedy z rynku pójdziemy w lewo, znajdziemy położony na wzgórzu kościół polskokatolicki, z fasadą z niszami na postaci świętych. Nisze są jednak puste, co na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie, że jest to celowy zabieg architektoniczny. Przed kościołem jest skwerek z ławeczkami położonymi między drzewami – piękne pełne spokoju miejsce. Trudno właściwie określić, co stanowi o urodzie tej dzielnicy, czy jest to jej architektura, czy też panujący w niej spokój, odczucie, że świat się zatrzymał i tylko my się poruszamy.
Wspólną cechą opisanych przeze mnie miejsc jest właśnie wrażenie podróży w czasie, podróży do przeszłości, którą dzięki tym miejscom możemy, odkryć, dotknąć, a nawet powąchać. Ich atrakcyjność i niezwykłość jest tym większa, że są osiągalne piechotą z centrum dużego i dość hałaśliwego miasta.