Sydney/Australia - 10.10.2009
Jest tak różna od innych zakątków świata, a na pewno zupełnie nieporównywalna do krajów europejskich. Wiele australijskich zwierząt nie występuje nigdzie indziej. Podczas długiej podróży także w buszach różne cuda widziałam :D
Niektóre przepiękne, inne obrzydliwe. Mogę jednak zapewnić, że ryby które pływają w ocenie czasem były tak piękne, że po złapaniu niektórych aż łzy napływały do oczu. Zapamiętałam zwłaszcza jedną lazurowozłotą, była tak cudna, że prosiłam o jej wypuszczenie, zresztą nie tylko ja. Gdybym była nie wiem jak głodna, nie mogłabym zjeść... złotej rybki :)
Skoro już mowa o rybach i podwodnym tajemniczym świecie, to chyba największe marzenie pasjonatów nurkowania to Wielka Rafa Koralowa.
Flora Australii jest bardzo różnorodna, znjadziemy tu min, figowce, palmy, eukaliptusy, opuncje, hibiskusy, "rajskie ptaki", roślinność alpejską. Naprawde jest co oglądać. Ech żałowałam, że nie jestem botanikiem.
:) tyle dziwów w jednym miejscu... co by nie mówić trzeba to sobie dozować.
Kangury najlepiej oglądać w ich środowisku życia - zamiast w zoo. Wystarczy wyjechać kilkadziesiąt kilometrów poza miasto by natknąć się na nie, jeśli jest jeden :D uważaj po chwili wyjdzie cała banda.
Tak naprawdę są zupełnie niegroźne, często są na tyle oswojone, że przychodzą na pola namiotowe - nauczone, że od ludzi zawsze dostaną coś do zjedzenia.
Uważać trzeba w kilku przypadkach: a więc na górskie, dzikie kangury, które potrafią być niebezpieczne - to po pierwsze. Po drugie jadąc nocą autem po bezdrożach wyskakują na drogę, są ogłupione światłami i prawie murowane starcie z kangurem. A po trzecie podczas boksowania się ze sobą co miałam okazję poobserwować, dwa kangury ze stada - wzrost 180 :) tłukły się masakrycznie wydając przy tym niesamowite krzyki :) miałam prawdziwe Kino Bambino..
Koale zobaczyć można raczej wyłącznie w zoo. Ludzie, którzy od lat mieszkają w Australii nigdy ich nie widzieli w naturalnym środowisku życia. Jest to logiczne biorąc pod uwagę, że misie te żyją na szczytach drzew eukaliptusowych, około 20 godzin na dobę przesypiają, a schodzą z drzew głównie po to by przejść na kolejne drzewo. Muszą być nieźle pijane od eukaliptusa :D
Co do węży, latających karaluchów czy pająków powiem tylko, że są. Nie rzucają się na ludzi jednak :D i przy zachowaniu podstawowych zasab bezpieczeństwa naprawdę można się do wszystkiego przyzwyczaić - oprócz tych karaluchów! hehe
Jaszczurki są kosmiczne, tysiące gatunków i kolorów. Największa jaką widziałam to około 2 metrów długości z ogonem (patrz zdjęcie).
W niektórych stanach głównym zagrożeniem są krokodyle, rekiny, płaszczki i inne stworzenia morskie. Właściwie w ostatnim czasie pojawiło się znacznie więcej ataków m.in. na surferów.
Zwierzę, które wraz z siostrą dokarmiam, to typ australijskiego wiewiórko - lisa :D łakomy na jedzenie, więc pod namiotami często skradał się by porwać kilka smakołyków ze stołu. :) aha, posiada ostre pazurki
Najbardziej charakterystyczne zwięrzęta na tym kontynencie to min: kangury, koale, emu, wombaty, diabły tasmańskie, warany, pytony, dziobaki (zwane też platafusami - można je zobaczyć na jednej z australijskich monet)
Zachwycił mnie świat ptaktów zwłaszcza ogromne ilości Kakadu, nimf, pelikanów. Fantastyczne dźwięki wydaje ptak o nazwie kukabara chichotliwa. Spotkałam go na jednej z plaż Sydney.
Nie udało mi się zobaczyć Brumby, czyli australijskiego konia z buszu. Konie zostały sprowadzone pod koniec XVIII w, przez Afrykę do Australii. W trakcie "gorączki złota" wiele koni uciekło właścielom do buszu co spowodowało ich zdziczenie. Z obaw przed szkodami wielu farmerów bezlitośnie zabijali konie, te ratując się przed śmiercią uciekały do buszu. W tej chwili nie ma ich wiele, bowiem dokonuje się ich odstrzału, aby ograniczyć wzrost populacji :(
Nie widziałam też dingo, aczkolwiek może powinnam się z tego cieszyć.
Chcesz zobaczyć dużo? Kieruj się jedną zasadą :
Bądź spostrzegawczy!