Wiem, że taki temat na koniec lata może wywołać kontrowersjęJ Jednak gdzieś na blogach wyczytałam, że niektóre gospodynie domowe już teraz zaczynają przygotowywać się do świąt, więc pomyślałam, że warto by się dowiedzieć co na to nasze sąsiadki za niemieckiej granicyJWedług badań, aż 90% Niemców spędza okres Bożego Narodzenia w rodzinnym gronie. To święto jest czasem bardziej celebrowane właśnie tam niż u nas. Dla każdego młodego mieszkańca Monachium priorytetem jest stawienie się na wigilijnej wieczerzy wśród najbliższych. Nie do pomyślenia są , często spotykane w naszym kraju, wyjazdy w tym czasie na narty lub egzotyczne wyspy. To właśnie w tę noc niemieckie rodziny spajają swoje dusze i cieszą się sobą nawzajem. Przygotowania do świąt zaczynają się tu już w listopadzie. Tak samo jak w Polsce, supermarkety zamieniają swoje wystroje a w radio pobrzmiewają dzwoneczki. Na 4 tygodnie przed świętami pojawiają się adwentowe wieńce z 4 świecami. I tak, w każdą niedzielę zapalane są po jednej , aż do ostatniej. Pociechy dostają czekoladowe adwentowe kalendarze. Ja również dostawałam je jako dziecko, ale wiem, że w wielu polskich domach nie pielęgnuje się tego zwyczaju. Kalendarzyk posiada numerki od 1 do 24, tak oznaczone są dni grudnia. Każdy dzień to osobne okienko, które po otwarciu prezentuje nam swoją zawartość – czekoladkę w kształcie gwiazdki, mikołaja, aniołka, szyszki itp. Ah, nawet nie wiecie jaką radość sprawia otwarcie ostatniego największego okienkaJ Tak jak u nas, podstawowym ciastem jest makowiec, tak u tamtejszych kobiet króluje marcepan i kruche ciasteczka. W tym samym czasie ojcowie z dziećmi ubierają , koniecznie żywą , choinkę. U nas na stole wigilijnym leży biedny karp w galarecie, a u nich…pieczona kiełbasa i ziemniakiJ Niemcy dość niechętnie spoglądają na karbia i nie spotyka się go na stołach w tych dniach(ja im się nie dziwię , bo osobiście za karpiem również nie przepadam).Przykrym jest fakt, że nie ma tutaj tradycji pozostawienia pustego miejsca dla niespodziewanego gościa. Oprócz kiełbaski, często spotykana jest nadziewana gęś, a dla najmłodszych talerze z owocami i słodyczami. Dzieciaki opychają się wtedy do woli. Ateistą może spodobać się to, iż ludzie w Niemczech nie obchodzą pasterki, a i bardzo rzadko spędzają to święto w kościele. Jak widzicie Boże Narodzenie to dla nich typowe, rodzinne święto, służące odprężeniu i ogólnemu relaksowi.