Kopenhagę znałam jedynie z książek Joanny Chmielewskiej. Dzięki jej barwnym opisom, wracając w zeszłym roku z norweskiej tymczasowej emigracji zarobkowej wiedziałam, że chcę tam pojechać. No i pojechałam. Oczywiście nie samotnie, chociaż Skandynawia jest bardzo bezpieczna. Spontaniczny, zupełnie niezorganizowany wyjazd okazał się jednym z najlepszych w moim życiu (jak do tej pory). Pierwsze miłe zaskoczenie: dworzec na Kastrupie (lotnisko położone 8 kilometrów od...
czytaj całość >>