Rano ruszyliśmy autobusem do Lwowa. I tutaj pierwsze zaskoczenie - każdy dostaje bilet z numerkiem i koniecznie musi siąść na swoim numerowanym miejscu. Nieprzestrzeganie tego grozi nawet wyrzuceniem z pojazdu! Mimo iż autobus był rozklekotany koszmarnie, to do granicy z Ukrainą jechało się spokojnie. Na granicy małe zamieszanie z karteczkami meldunkowymi, ale autobus szybciutko przejechał (staliśmy na przejściu ok 20 min - samochody osobowe stały ok 4h). I za granicą...
Następnego dnia zwiedzaliśmy Lwów - stare miasto i cmentarz. Warto poświęcić na to 3-4 dni z czego 2 dnia na sam cmentarz... my niestety dzień mieliśmy tylko jeden. Zachwyceni będą zwłaszcza amatorzy fotografii - zachodzące słońce tworzy niesamowite klimaty. Na starówce warto spróbować świeżych "pączków z mielonym mięsem" - są ciekawą w smaku lokalną przegryzką. Koniecznie trzeba je przepić czymś mocniejszym, by nie narażać się na rozstrojenie żołądka ;)...
Kamieńcu zjedliśmy szybki obiad i przechodząc przez stare miasto dotarliśmy na legendarny zamek - twierdzę. Zwiedzanie twierdzy jest obowiązkowe! Kamieniec Podolski jest jedyną twierdzą, która nigdy nie została zdobyta (oddana została dobrowolnie). To właśnie do Kamieńca, polskiego miasta, przybył jeden z najpotężniejszych Sułtanów tureckich wraz ze swoją wtenczas największą na świecie armią. Stanął u bram zamku w Kamieńcu Podolskim po przejściu tysięcy...
Rano dość szybko się zebraliśmy i ruszyliśmy na miasto. Tam szybkie zwiedzanie i śniadanio-obiad. I pojawił się następny problem - brak połączenia z Chmielnickim tego dnia. Bez jakiejkolwiek zapowiedzi :/ Zaczęliśmy wiec szukać marszrutki. Znalazł się jeden chętny który chciał nas zawieść w rozsądnej cenie. Były tylko dwa problemy - on miał busa tylko na max. 17 osób a nas było 26 i w dodatku za 2h musiał być z powrotem w Kamieńcu, a droga w jedną stronę z...
Koło południa byliśmy w Odessie. I zabraliśmy się za szukanie noclegu. Skierowaliśmy się do polskiej katedry w Odessie licząc na uzyskanie wskazówek lub noclegu. Niestety nie było proboszcza, a wikary który był na zastępstwie mógł nas skierować tylko do innego polskiego kościoła - Salezjan. Tam akurat trafiliśmy na koniec mszy, więc nie było problemu ze złapaniem księdza. Okazało się, że Salezjanie w Odessie prowadzą polską szkołę podstawowa i przedszkole, a w...
Następnego dnia rano chłopaki pojechali do portu, a my - dziewczyny postanowiłyśmy się wreszcie wyspać. Po 3 godzinach zwiadowcy wrócili i oznajmili, iż owszem prom z Gruzji już przypłynął, ale jest to prom towarowy, chociaż i w gruzińskim porcie i ukraińskim mówili iż będzie osobowy. W dodatku wyjątkowo nie mógł zabrać na pokład ani jednej osoby prócz załogi. I w ten sposób nasze wakacje w Gruzji zmieniły się w wakacje na Ukrainie. Znajomi postanowili następnego...