Tirana - stolica i największe miasto Albanii (ok. 800 tys. mieszkańców). Leży nad 3 rzekami: Lane, Tirane i Terkuze. Jest największym ośrodkiem przemysłowym i centrum kulturalnym kraju. Rozkwit przemysłu miasto przeżywało w latach 50. XX w. W mieście znajduje się 7 szkół wyższych, z których najważniejszą jest założony w 1957 Uniwersytet Tirański. Głównym zabytkiem miasta jest meczet Etehem Beya z XVIII wieku. Znajdują się tu także Teatr Narodowy oraz Teatr Opery i Baletu. 17 km na północny zachód położony jest port lotniczy imieniem Matki Teresy.
Sam fakt, że mogłam wybrać się do kraju zapomnianego przez Pana Boga wywoływał u mnie ciarki na plecach. Tirana jawiła się mi jako miasto opanowane przez mafię, gdzie bez noża a co najmniej gazu schowanego w rękawie ani rusz. Na początek ukazał nam się obraz nędzy i rozpaczy w postaci posterunku celnego – zwykła buda sklecona z desek, na domiar złego coś podejrzanego spod niej wyciekało, jakby olej. Funkcjonariusz nie raczył się nawet wyłonić z jej czeluści. Droga do...
Eh, takie wakacje, że musimy wstawać ciągle o 7.00 :( No ale co tam, nastroje po wygodnym spaniu świetne. Zamierzamy rankiem „zrobić” Tiranę i spadamy do Beratu. Myślałam że od 8-11 to trochę za mało czasu na stolicę, ale okazało się, że wszystkie zabytki (najstarsze XVII/XIX w.) są przy głównym bulwarze. Miasto nie jest tak przeraźliwie brzydkie jak to sobie wyobrażaliśmy. Owszem nie ma tu za wiele do oglądania ale na kawkowanie i lunchowanie jest bardzo bardzo....
Wstajemy rano nie bardzo wyspani. Spaliśmy na campingu przy jeziorze Ohrydzkim oddalonym od miasta o jakieś 5 km. W nocy kapela w barze obok przygrywała ulubione przyśpiewki macedończyków do jakiejś 1 w nocy. Oczywiście cały camping wtórował wokaliście. Potem aż do samego rana docierało do nas umc umc z drugiej strony jeziora. Zbieramy się jak najszybciej potrafimy – jedni prędzej inni mniej – i lecimy na taksówkę, która zawiezie nas na dworzec autobusowy skąd...
Wszystkie formalności wjazdowe zajmują prawie 3 godziny. Później wąskimi, górskimi drogami wleczemy się w stronę Vlore. 100 kilometrów pokonujemy w czasie pięciu godzin, aby tego było mało w ciężarówce wybucha opona. Utknęliśmy w środku gór, jednak udaje nam się zabrać z trzypokoleniową rodziną do Fieru, a stamtąd zapyziałym autobusem do Vlore. Poza główną ulicą, miasto w niczym nie przypomina miejscowości wypoczynkowej. Następnego dnia autobusami docieramy na...
Pomni na uwagi Greków i Macedończyków żeby uważać na albańską mafię staraliśmy się nie łapać przejeżdżających samochodów marki mercedes. Do czasu kiedy (jak sobie skrzętnie policzyliśmy) okazało się, że 9 na 10 przejeżdżających obok nas samochodów to właśnie mercedesy! Kiedy przełamaliśmy strach bez problemu dotarliśmy pięknym nowym mercedesem do pierwszej miejscowości za granicą. Po drodze podziwialiśmy krajobraz typowy dla całej Albanii – piękne góry,...