Około osiemnastej wjeżdżamy do Norwegii i drogą nr 22 udajemy się do dobrze mi znanej Gansviki. O 18,45 jesteśmy już na kąpielisku. W tym momencie muszę powiedzieć za Dąbrowską: „Tu zaszła zmiana”. Chodzi o zniknięcie z parkingu jego stałych dotychczas elementów, czyli jachtu „Juliana” i wraku jakiejś bliżej niezidentyfikowanej jednostki pływającej. Niezmiennie natomiast parkuje w tym samym miejscu stary volkswagen mojego pierwszego norweskiego pracodawcy. Nadal...
czytaj całość >>