Nasza praca w schronisku nie była wymagająca ani trudna – byliśmy po prostu hospitaleros – osobami, które miały sprawiać, aby odwiedzający nas pielgrzymi czuli się jak u siebie. Poza pracą, mieliśmy również mnóstwo czasu na zwiedzanie... Metr po metrze, kawałek po kawałku poznawaliśmy okolicę, a malutkie wioski, miasta i miasteczka miały w sobie tyle uroku, tyle magii... że za mało jest słów aby je opisać. Otoczone przez pola Artazu; Obanos – malutkie miasteczko z...
czytaj całość >>