Po raz kolejny znaleźliśmy się na statku. Był to dla nas istny raj! Po raz pierwszy od opuszczenia pokładu poprzednim razem mieliśmy okazję się umyć. Ku zgorszeniu eleganckich pasażerów koczowaliśmy po korytarzach owinięci w ręczniki, w poszukiwaniu wolnych natrysków. (tutaj chciałbym pochylić czoło przed prawdomównością sprzedawcy we wrocławskim sklepie turystycznym: "Tę koszulkę można nosić 24 godziny na dobę i śmierdzieć zaczyna dopiero po trzech dniach"....
Kolejnego ranka wrzucono nasz bagaż na łodzie, po czym i nas w nie zapakowano. Po kilku minutach drogi znaleźliśmy się na szerokiej, ciemnej, żwirowej plaży. Na statek wrócili (pospiesznie) nasi poprzednicy, poczem statek z emerytami odpłynął, a ekipa trekkingowa pozostała na plaży. Było to przy zatoce Ebeltofthamna w fiordzie Krossfjorden. Krótki rzut oka na nas jako drużynę nie pozostawał wątpliwości, że średnia wieku również tutaj jest wysoka. Jak się jednak szybko...
...wraz z wielką ilością niemieckich turystów w wieku znacznie powyżej emerytalnego. Statki wycieczkowe opływają bowiem Svalbard dookoła, niejako przy okazji podrzucając grupy trekkingowe z jednego miejsca na drugie. Większość turystów odwiedzających archipelag wybiera właśnie tę formę poznawania Arktyki, spędzając czas na podziwianiu widoków z pokładu i konsumowaniu cudownych efektów pracy kucharzy pokładowych. Jako że podróżowaliśmy na doczepkę, to nasze kabiny...
Lot z Tromso do Longyearbyen odbył się wewnątrz grubej warstwy chmur. Wyspa Niedźwiedzia przemknęła więc pod nami niezauważona. Dopiero na samym końcu chmury rozrzedziły się i ukazał się Spitsbergen. - ... - powiedzieliśmy. Nie spodziewaliśmy się gościnnego krajobrazu, ale ląd pod nami wyglądał drapieżnie. Z lodu wystawały poszarpane szczyty w przeróżnych odcieniach. Samolot zaczął zniżać lot. Przez chwilę widzieliśmy parę ponurych bloków, wyrastających ni...