Kazach,który był powodem naszego niepokoju,wrócił swoim wozem i z naszymi wielbłądami zaprzęgnął je do naszego wozu i bez słowa odjechał.Chwyciłem lejce, trząchnąłem nimi i nasze wielbłądy,również bez słowa,ruszyły za nim. Po nocnych przygodach i całodzienneej wędrówce przez step,jeszcze przed następną nocą,dotarliśmy do domu.,..To się działo w 1944 roku,a do Polski wróciliśmy w 1946 .
czytaj całość >>