Mnóstwo atrakcji turystyczno-wypoczynkowwych oraz nowoczesna baza hotelowa sprawiają, że Węgry odwiedza rocznie ok. 30 milionów turystów. Za największą atrakcje kraju uznaje się nazywany „Perłą Dunaju” Budapeszt oraz kąpieliska nad Balatonem. Obrazu tego dopełniają liczne mniejsze miejscowości wypoczynkowe i uzdrowiskowe. Każdy przybywający tutaj turysta powinien koniecznie udać się na degustację do miejscowej winiarni oraz skosztować tradycyjnych węgierskich potraw o charakterystycznym pikantnym smaku.
Nagy Zsinagóga - czyli Wielka Synagoga, okazuje się być największą synagogą w Europie. Na świecie wyprzedza ją tylko, znajdująca się w Nowym Jorku Emanu-El. Choć trudno w to uwierzyć , moze w niej modlić się ponad 3000 osób. Nic więc, dziwnego, że okrzyknięto ją centrum neologicznego judaizmu. Mierzy sobie 75 metrów długości oraz 27 metrów szerkości. Wybudowana została w latach 60-tych XIX wieku. Wojny nie obeszły się z nią łaskawie, dlatego w 1996 roku ukończony został 3-letni program odnowy.
Bardzo ważną rolę w życiu miasta odgrywał Dunaj, na którego brzegu rozciągają się dwie części miasta. Buda i Peszt połączone są kilkoma mostami. Większość z mostów ma poza znaczeniem praktycznym jeszcze drugie - są prawdziwą wizytówką miasta i dziełem artystycznym. Podczas II wojny światowej oddziały faszystowskie zniszczyły i wysadziły w powietrze wszystkie mosty. Obecnie szczególnym pięknem odznaczają się trzy mosty: * Most Wolności - wybudowany w latach...
Wysiadamy na obwodnicy Gyora na Węgrzech. Skąd zabierają nas rozweseleni Francuzi jadący starą ciężarówką przerobioną na kampera, ich cel – festiwal reggae w Serbii. Około 15 wspólnie docieramy do Budapesztu. My udajemy się do hotelu w pobliżu cytadeli, Francuzi na bliżej nieokreślony parking. Budapeszt urzeka nas swym przepięknym położeniem nad Dunajem oraz iluminacją, która po zmroku bajecznie rozświetla nadbrzeże stolicy Węgier. Kolejnego dnia odpoczywamy od...
Wyjechaliśmy ok. 8 rano w kierunku Tokaju. Zdziwiła nas piękna prosta droga, a zachwyciły piękne widoki gór Tokajskich. Humory cały czas dopisywały, pogoda również. Zaraz po przekroczeniu granicy z Węgrami spotkała nas niespodzianka - droga do Tokaju (ta, co nam pokazywała nawigacja) została zamknięta dla ruchu z nieznanych nam powodów. Postanowiliśmy więc wrócić na granicę i kupić winietkę 4-dniową, choć chcieliśmy uniknąć dodatkowych kosztów, by wypad wyszedł...